Sesja biznesowa dla fryzjera to nie zdjęcie do ramki, tylko materiał, który codziennie pracuje za Ciebie w Booksy, na Instagramie i w wizytówce Google. Klientka, która szuka nowego salonu w Krakowie, decyduje w kilka sekund — na podstawie tego, co widzi. Najpierw patrzy na Twoją twarz, potem na miejsce, a dopiero na końcu czyta opinie.
Przez lata fotografowałam ludzi, którzy pracują rękami: fryzjerów, kosmetyczki, stylistki. Prawie każda osoba mówiła mi na początku to samo zdanie — „ja się na zdjęciach nie lubię”. To normalne i to nie jest przeszkoda. Przeszkodą jest co innego: brak jakichkolwiek zdjęć poza kadrami z telefonu, robionymi pod świetlówką o dwudziestej drugiej, po ostatniej klientce.
Poniżej opisuję, jakie zdjęcia rzeczywiście przekonują do rezerwacji, gdzie je robić i jak przygotować do sesji siebie oraz salon, żeby nie zmarnować ani dnia, ani pieniędzy.
Po to, żeby klientka wiedziała, komu powierza głowę, zanim do Ciebie zadzwoni. Fryzjerstwo to usługa oparta na zaufaniu i na dotyku — ktoś obcy będzie przez godzinę stał nad Twoją klientką z nożyczkami. Zdjęcie, na którym widać Twoją twarz i sposób, w jaki pracujesz, zdejmuje część tego napięcia z góry.
Jest też druga, bardziej przyziemna warstwa. W Krakowie na jednej ulicy potrafi być pięć salonów i wszystkie mają podobne ceny, podobne usługi i podobne opinie. Różnica, która zostaje, to wrażenie. Profil z jednym dobrym portretem i kilkoma czystymi kadrami wnętrza wygląda jak miejsce, które ktoś prowadzi świadomie. Profil złożony z rozmazanych selfie wygląda jak miejsce prowadzone dorywczo — nawet jeśli strzyżesz lepiej niż wszyscy w okolicy.
To działa tak samo, czy masz własny lokal, czy wynajmujesz jeden fotel. Zdjęcia są wtedy Twoją marką, która jedzie z Tobą, gdybyś kiedyś zmieniała miejsce pracy.
Te trzy: Twój portret, Ty przy pracy i miejsce, do którego klientka wejdzie. Każde odpowiada na inne pytanie, które ona zadaje sobie w głowie, często nieświadomie.
Efektów — czyli zdjęć „przed i po” — nie liczę do tej trójki, choć są potrzebne. Różnica jest taka, że efekty robisz sama, telefonem, przy każdej klientce, i to jest w porządku. Portretu i kadru z pracy telefonem nie zrobisz, bo nie ma kto trzymać aparatu, kiedy masz ręce zajęte.
W przypadku fryzjera prawie zawsze salon — i to jest inna odpowiedź niż przy większości zawodów biurowych. Twój warsztat jest częścią oferty. Klientka chce zobaczyć fotel, lustro, światło, połączenie kolorów na ścianie. Zdjęcie na białym tle w studiu mówi tylko, że masz ładną twarz, i nie mówi nic o miejscu, do którego ma przyjść.
Studio ma jednak sens w dwóch sytuacjach. Pierwsza — potrzebujesz neutralnego portretu, który przeżyje zmianę wystroju albo przeprowadzkę do innego lokalu. Druga — pracujesz na wynajętym fotelu i wnętrze nie należy do Ciebie, więc pokazywanie go byłoby reklamowaniem cudzego salonu.
Najczęściej robimy jedno i drugie w ramach tej samej sesji: część kadrów w salonie, część na jednolitym tle. W Krakowie dojazd do salonu nie jest problemem — fotografuję na miejscu u klienta, ze swoim światłem, bo salonowe świetlówki niemal zawsze psują kolor skóry i włosów.
Zacznij od usunięcia wszystkiego, czego nie chcesz oglądać na zdjęciu przez najbliższy rok. Aparat jest bezlitosny wobec drobiazgów, których oko już nie rejestruje, bo widzi je codziennie: kabel suszarki zwisający z blatu, kartonowy displej producenta kosmetyków, ręcznik przewieszony przez oparcie, kubek po kawie na parapecie.
Praktyczna lista na dzień przed:
I rzecz, którą często pomijamy: przygotuj kilka zestawów ubrań. Fartuch roboczy to jedno, ale portret, który ma iść do wizytówki, często lepiej wygląda w czymś prostym i jednolitym. Wzory i logo producentów na koszulce odciągają wzrok od twarzy.
Nie musi, ale z nią zdjęcia są znacznie mocniejsze. Kadr, na którym stoisz sama przy pustym fotelu, pokazuje wnętrze. Kadr, na którym pracujesz nad czyjąś głową, pokazuje usługę — a to jest to, co klientka kupuje.
Najprostsze rozwiązanie to umówić na czas sesji stałą klientkę, która i tak miała przyjść, i uprzedzić ją wcześniej. Większość zgadza się chętnie, zwłaszcza jeśli dostanie swoje zdjęcia. Ważne: zgoda musi być świadoma i dotyczyć publikacji, a nie tylko samego robienia zdjęć. Najlepiej na piśmie, krótka zgoda na wykorzystanie wizerunku w materiałach salonu.
Jeśli nikt nie chce być na zdjęciach, da się pracować bez twarzy: kadry na dłonie, na włosy, na narzędzia, sylwetka od tyłu. Takie ujęcia dobrze wypełniają galerię, choć nie zastąpią jednego porządnego portretu Ciebie.
Zajmij ręce pracą, a reszta zrobi się sama. To jedyna rada, która naprawdę działa przy ludziach, którzy mówią, że nie umieją pozować. Sztywność na zdjęciach bierze się z tego, że człowiek stoi i nie wie, co zrobić z dłońmi. Fryzjer ma nad tą sytuacją przewagę, jakiej nie ma księgowa czy prawniczka — ma czynność, którą wykonuje tysiąc razy i o której nie musi myśleć.
Dlatego zwykle zaczynam sesję nie od portretu, tylko od pracy. Dziesięć minut strzyżenia albo modelowania wystarcza, żeby ciało przestało pamiętać o aparacie. Portret robimy później, kiedy już nie jesteś spięta.
Druga rzecz: pozy, ustawienie rąk i kierunek spojrzenia to nie jest Twoje zadanie. Prowadzę to na miejscu, zdanie po zdaniu. Nie musisz niczego ćwiczyć przed lustrem ani przynosić przykładów z Pinteresta — choć jeśli masz kilka kadrów, które Ci się podobają, przyślij je przed sesją, ułatwiają rozmowę o tym, czego chcesz.
Przede wszystkim tych robionych pod samym sufitowym światłem salonu. Jarzeniówka świeci z góry i kładzie cień pod oczami, a przy okazji ściąga kolor w zielony albo żółty. Włosy, które w rzeczywistości wyszły idealnie chłodnym blondem, na takim zdjęciu potrafią wyglądać na żółte — i to jest realna strata dla kogoś, kto sprzedaje koloryzację.
Poza tym unikaj:
Ostatni punkt warto rozwinąć. Sesja biznesowa dla fryzjera ma sprzedać konkretną osobę w konkretnym mieście. Wygenerowany portret sprzedaje wrażenie ogólne i żadnego zaufania nie buduje, bo klientka nie ma czego rozpoznać, kiedy wejdzie do salonu.
W czterech miejscach naraz, i warto zaplanować to przed sesją, a nie po niej. Każde ma inne wymagania co do kadru, więc jeśli wiemy o nich wcześniej, robimy odpowiednie ujęcia od razu.
Dlatego przed sesją pytam zawsze o to samo: gdzie te zdjęcia trafią. Jedna sesja daje materiał na wszystkie cztery kanały, ale tylko wtedy, gdy została pod nie zaplanowana.
Cena zależy od długości sesji, liczby zdjęć w pełnym retuszu i tego, czy przyjeżdżam do salonu, czy pracujemy w studiu. Dojazd w granicach Krakowa nie jest liczony osobno. Aktualne pakiety znajdziesz w cenniku niżej na tej stronie.
Zwykle od jednej do dwóch godzin, w zależności od tego, ile scen chcemy zrobić. Godzina wystarcza na portret i kilka kadrów przy pracy. Dwie — jeśli chcesz dodatkowo wnętrze, detale narzędzi i zmianę ubrania.
Nie, wystarczą dwa albo trzy zestawy własnych ubrań. Sprawdzają się rzeczy jednolite, bez dużych logo i drobnych wzorów. Weź też fartuch albo strój roboczy, w którym faktycznie pracujesz — część kadrów ma pokazać Cię w akcji, a nie w wersji odświętnej.
Tak, i często to najlepszy scenariusz. Umów na czas sesji stałą klientkę i uprzedź ją wcześniej, żeby mogła świadomie zgodzić się na publikację zdjęć. Jeśli nie chce być rozpoznawalna, fotografujemy dłonie, włosy i sylwetkę od tyłu.
Tak, i to jest częsty przypadek. Robimy wtedy portret na neutralnym tle oraz kadry przy pracy, które nie identyfikują wnętrza. Takie zdjęcia zostają Twoje i działają dalej, gdybyś zmieniła miejsce pracy.
Jeśli miałabym zostawić jedną myśl, to tę: nie potrzebujesz stu zdjęć. Potrzebujesz jednego portretu, który naprawdę wygląda jak Ty, kilku kadrów z pracy i paru ujęć miejsca. To jest komplet, który obsłuży Booksy, Google, Instagram i stronę przez najbliższy rok albo dwa.
Resztę — efekty, bieżące relacje, nowe koloryzacje — zrobisz sama telefonem, i tak będzie dobrze. Sesja ma załatwić tę część, której telefonem się nie da.
Nazywam się Polina Rytova i jestem fotografką w Krakowie. Fotografuję osoby, które pracują rękami i sprzedają własną usługę — fryzjerów, kosmetyczki, stylistki — tak, żeby zdjęcia działały w Booksy, w wizytówce Google i na Instagramie. Sesje realizuję w studiu w Krakowie oraz na miejscu u klienta, w salonie lub gabinecie. Ofertę i przykłady zdjęć znajdziesz na stronie sesja biznesowa w Krakowie. Możesz też zadzwonić: +48 537 503 888.